|
Wniosek w sprawie wstrzymania likwidacji firmy złożono do Sądu w Szczecinie jeszcze w listopadzie ubiegłego roku i do dziś nie ma decyzji w tej sprawie. Pomysł jest taki, aby produkcję w Stoczni wznowić wykorzystując pieniądze zgromadzone przez syndyka masy upadłościowej Holdingu Stoczniowego. Na jego koncie jest prawie pół miliarda złotych. Pieniądze te leżą od 2002 roku. Chcemy, aby sąd zgodził się na przeprowadzenie układu w upadłości - mówi wiceprezes Stoczni Szczecińskiej Porta Holding Andrzej Strzeboński. - Myśmy wystąpili o układ w upadłości i wstrzymanie likwidacji Stoczni Szczecińskiej Porta Holding. Wystąpiliśmy do Sądu Rejonowego w Szczecinie, 17 listopada, ta procedura trwa.
Chcemy także by zostało wysłane nasze pismo do premiera Donalda Tuska, w którym jest mowa, że chcemy odkupić majątek stoczniowy, w tym pochylnie, na warunkach takich jak Katarczycy chcieli kupić. Zarząd Porty Holding wyklucza dzierżawę pochylni stoczniowych od zarządcy kompensacji.
Udziałowcy Holdingu Stoczniowego są zdziwieni tak długim postępowaniem sądowym. Przypominają, że o upadłości Holdingu zdecydowano w dwa tygodnie - teraz sprawa toczy się już kilka miesięcy. Zarząd Porty Holding zapewnia, że otrzymuje zapytania od armatorów, którzy są zainteresowani budową statków w Szczecinie.
2010-02-03, 07:42: Grzegorz Gibas 
|